Zimowy namiot

Zaczęty przez Puma, 15 Wrzesień 2015, 23:45

Puma

http://zapodaj.net/e89066c8db8f2.jpg.html  Cześć-- Jak myślicie?--Namiot dokładnie elementy w kształcie plastra miodu--sześciokąty  napełnianie odmierzoną ilością pianki budowlanej by były na Zimę przydatne?  :book:

Troll81

Ile waży taka pianka? Jak pracuje na wyginanie?

Namiot ludzie biorą bo jest lekki i da się składać i przenosić z miejsca na miejsce. Twój pomysł raczej do przenośnych nie należy. Po użyciu raz namiot jest nieruchomy.
Namiot musi wytrzymać szereg warunków atmosferycznych, np silny wiatr który wygina konstrukcję, czy ta pianka jest elastyczna?

c_RaSz

Na początek pytanie do wątkotwórcy: jaką rolę w tym pomyśle pełni uwidoczniony na dole rysunku przedmiot, czy to... kałasznikow? A w takim razie może chodzi o modny ostatnio temat uchodźców z islamskich regionów ogarniętych zawieruchą? (O ulokowanie ich w takich właśnie "namiotach"?)

Ad rem: Ma rację kol. (81)Troll, że jako wyposażenie wędrownego turysty — pomysł zdecydowanie odpada. Ale sprawdził by się jako budowla o charakterze tymczasowym, na co istnieje pewne zapotrzebowanie: np. magazyn na placu budowy, lub (od biedy) pomieszczenie mieszkalne tamże. Czy też hala ekspozycyjna, prowizoryczny, jednosezonowy sklep, albo jakiś wojskowy obiekt polowy. Ale kol. Puma nie może sobie rościć pretensji do "wynalazku" bowiem już to tu-i-ówdzie stosowano, choć nie z użyciem małych płyt ("cegiełek"), bo dla tej techniki nie ma to żadnych zalet. Pumie zapewne chodziło o to, aby obiekt można było rozebrać, i gdzieś przenieść, ale nie przemyślał kolega wynikłych z tego trudności i wad. Takie płyty przecież muszą być połączone dostatecznie mocno, bo inaczej (jak wskazuje Troll81) zagrozi im silniejszy wiatr. A jeśli muszą być połączone "mocno" — no to podczas rozbiórki (i rozdzielania: siłą) łatwo będzie o ich uszkodzenie, wszak zbytnio twarde to one nie będą! Można też je łatwo okaleczyć podczas przemieszczania: najgorszym momentem będzie ich wrzucanie do pojazdu, czy podczas rozładunku, itd. itp.

Reasumując: małe (stosunkowo) elementy składowe —zalet nie mają niemal żadnych, za to trochę wad. Natomiast gdy całkiem sobie darujemy element "przenośności" budowli, i skupimy się na "jednorazowości", szukając rozwiązań dla niej optymalnych, to wtedy rozmiar "cegiełek" może (i powinien) być większy (maksymalny): dopasowany do techniki ich montażu, czyli odpowiedni do uniesienia płyty — czy to dźwigiem, czy to przez sześć (16?) osób.
Dodam, że takie płyty powinny sobą stanowić "formę", którą pianką wypełnimy dopiero wtedy, gdy już ją zamontujemy w stawianym budynku...

W koncepcji, którą widziałem onegdaj (daaawno temu) robiono to całkiem ciekawie. Podstawowe panele były (jednak!) dość małe, i wykonane z materiału wystarczająco mocnego, by utrzymać ściany kilkupiętrowe. Było to coś na kształt pustaka, z "zakładkami" które powodowały, że panele wzajemnie się klinowały, tworząc ścianę raczej odporną na wyboczenie. W otrzymanej konstrukcji tworzyły się dwa rodzaje kanałów, które się wypełniało odmiennymi rodzajami materiału: pierwszy miał stanowić "kręgosłup" budynku, czyli zapewnić jego wytrzymałość. Jak nietrudno się domyślić był nim beton: wlany w odpowiednie, przeznaczone na to "puste miejsca" tworzył kolumny pionowe, i belki poprzeczne. Natomiast drugi rodzaj kanałów był wypełniany pianką właśnie, co zapewniało bardzo dobrą termoizolacyjność ścian.

Warto dodać, że wbrew obawom, które wyraził kol. Troll, pianka (a przynajmniej niektóre jej rodzaje) wcale taka słaba nie jest! Tyle, że ma ona jakąś-tam "moc" jedynie pracując "na zgniatanie". Rozciągana, bądź wyginana — łatwo ulega przemocy. Dlatego też konstrukcja oparta tylko na niej — będzie (jak kolega zauważył) mało odporna na podmuchy wiatru, tym bardziej, że prócz możliwości przekrzywienia ścian, zachodzi jeszcze taka, że wiatr po prostu uniesie... całość! —   i niemal nienaruszoną porzuci kilometr dalej...

:book:  Opisana tu metoda budowy przeznaczona była dla budynków jakoś-tam trwałych, a nie (jak pisałem wcześniej) prowizorycznych, zaś jej zalety były różnorakie:
Szybkość, i łatwość budowy: stosunkowo lekkie "pustaki-formy" dużo łatwiej poddają się "transportowi pionowemu", no bo wystarczy dźwig o zupełnie niewielkiej nośności. A gdy już ustawimy całość, to zamawiamy "gruszkę" betonu, dysponującą ciśnieniowym jego podajnikiem rurowym, i zalewamy: czy to odpowiednie kanały, oplatające cały budynek, czy też jakiś-tam jego mniejszy etap.
Z powyższego wynika zmniejszenie kosztów. A na koniec niemniej ważnym jest to, że tak budować da się tak zwanym "sposobem gospodarskim", czyli niemal bez udziału wykwalifikowanej siły najemnej — przynajmniej w większości czasu, no bo niektóre elementy jednak fachowców wymagają...
Pozdrawiam, i leeecę

Troll81

Na dole to pistolet do nakładania pianki/silikonu :D