Jak (względnie) łatwo i tanio zmienić trajektorię lotu asteroidy zagrażającej Ziemi: http://apod.nasa.gov/apod/ap130221.html
Wady: nie ma fajerwerków, a Bruce Willis nie zostanie bohaterem ;D
Nie za drogie to? Żeby silniki jonowe miały odpowiednią moc, trzeba naprawdę dużo energii. Wydaje mi się, że rakieta musi być na paliwo stałe. A jak kamlot jest naprawdę duży to potrzeba bum które zepchnie go na inną trajektorie lotu.
Jeżeli wykryją ją odpowiednio wcześnie to nie moc a czas działania silników będzie miał znaczenie. Po za tym zamiast klasycznych jonowych użyją silnika mikrofalowego (nowość) który przy tych samych rozmiarach ma dużo większą wydajność ;).
Ja bym wykorzystał gaz łupkowy wydobyty z tej asteroidy, albo wysłał tam nasz sejm to w krótkim czasie asteroida by się rozpadła. XD
Sprzedali by ją komuś...
Cytat: Szopler w 22 Luty 2013, 17:39
Sprzedali by ją komuś...
najpierw zaciągnęli by dług a potem "sprzedali" prywaciarzowi dopłacając mu... [/size]
wracając do tematu, jest sporo sposobów (czyt.pomysłów) na zmianę trajektorii, wystarczy obejrzeć kilka filmów dokumentalnych
Cytat: Szopler w 22 Luty 2013, 17:04
Jeżeli wykryją ją odpowiednio wcześnie to nie moc a czas działania silników będzie miał znaczenie.
czyli tzw. ciągnik grawitacyjny
Szopler nie chodzi mi o to że silnik będzie za słaby. On może być odpowiednio mocny, ale to wymaga ogromnych ilości energii elektrycznej. Co wymaga umieszczenia jakiejś wielkiej ilości ogniw słonecznych, albo reaktora. :fright:
Najpiękniejsze w tym rozwiązaniu jest to, że nie potrzeba mocnego silnika (czyli konsumującego dużo energii), bo statek po 'zaparkowaniu' w pobliżu asteroidy ma tylko zachowywać odległość i być w odpowiednim miejscu względem skały. A ta ani nie przyspiesza, ani nie wykonuje innych gwałtownych manewrów. Ba! Nawet nie trzeba 'lądować' na asteroidzie, czy spychać jej, jak śnieg z drogi. Wszystko rozwiązuje sama grawitacja. Proste, eleganckie i wykorzystujące podstawowe prawa fizyki. Jedyne ograniczenie to czas potrzebny, żeby wystarczająco zmienić trajektorię. Jeśli zmiana miałaby nastąpić szybko, to i owszem, potrzebny byłby bardziej wydajny (czyt. droższy i bardziej energochłonny) silnik, czy użycie ładunków wybuchowych w pobliżu.
Tak? To co zrobisz jak jakiś kilometrowej średnicy kamlot będzie nadlatywał? Raczej sonda wejdzie na jego orbitę.
Cytat: PoznanskaPyra w 22 Luty 2013, 22:11
Tak? To co zrobisz jak jakiś kilometrowej średnicy kamlot będzie nadlatywał? Raczej sonda wejdzie na jego orbitę.
Pierwsze z brzegu rozwiązanie, zresztą na poważnie brane pod uwagę (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html)), to wybuch głowicy (termo)jądrowej, a jeszcze lepiej całej serii głowic jedna za drugą, w pobliżu kamerdolca. Też zmieni kurs, ale szybciej.
I od razu odpowiadam na pytanie, dlaczego nie spróbować rozłupać takiego głazu bezpośrednimi ciosami. Kawałki uderzą w ziemię z (w sumie) podobną energią, co cały asteroid, ale na większej powierzchni. W efekcie np. zamiast dosłownego odparowania jednego kraju spora część Ziemi oberwie jak po zmasowanym ataku nuklearnym. Dlatego tak ważne jest szukanie sposobów na całkowite uniknięcie kolizji z Ziemią. Dla ziemskiej biosfery naprawdę dużo lepiej będzie, jeśli cała ta energia rozproszy się np. w atmosferze Jowisza.
No tak tylko wybuch jądrowy musi być odpowiednio daleko od Ziemi bo ryzykujemy że impuls EM uszkodzi nam cały sprzęt który lata po orbicie... Z racji tego, że taki kamyczek o średnicy km raczej trudno przeoczyć wykryjemy go dość wcześnie żeby przyssał się do niego jakiś lądownik i odpalił swoje silniki...
Cytat: cp w 22 Luty 2013, 22:50
Cytat: PoznanskaPyra w 22 Luty 2013, 22:11
Tak? To co zrobisz jak jakiś kilometrowej średnicy kamlot będzie nadlatywał? Raczej sonda wejdzie na jego orbitę.
Pierwsze z brzegu rozwiązanie, zresztą na poważnie brane pod uwagę (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html)), to wybuch głowicy (termo)jądrowej, a jeszcze lepiej całej serii głowic jedna za drugą, w pobliżu kamerdolca. Też zmieni kurs, ale szybciej.
I od razu odpowiadam na pytanie, dlaczego nie spróbować rozłupać takiego głazu bezpośrednimi ciosami. Kawałki uderzą w ziemię z (w sumie) podobną energią, co cały asteroid, ale na większej powierzchni. W efekcie np. zamiast dosłownego odparowania jednego kraju spora część Ziemi oberwie jak po zmasowanym ataku nuklearnym. Dlatego tak ważne jest szukanie sposobów na całkowite uniknięcie kolizji z Ziemią. Dla ziemskiej biosfery naprawdę dużo lepiej będzie, jeśli cała ta energia rozproszy się np. w atmosferze Jowisza.
O wybuch też mi nie chodziło, musiał by być zbyt potężny aby rozwalić taki kamlot.
Dla mnie jedyny sensowny projekt, to stworzenie serii rakiet/sond. Taka sonda składała by się z silników na paliwo stałe (tańsza produkcja bo pewnie i tak na starty taki pojazd pójdzie) układu sterowania i lądownika. Ląduje na powierzchni odpala główny silnik i pcha aż do wyczerpania paliwa/bądź skierowania kamulca na odpowiedni tor. Sond powinno być kilka rodzajów z różną mocą bo jak wiadomo każda asteroida ma inny rozmiar, masę, tor lotu, prędkość.
Cytat: PoznanskaPyra w 23 Luty 2013, 10:59
(...)Ląduje na powierzchni odpala główny silnik i pcha aż do wyczerpania paliwa/bądź skierowania kamulca na odpowiedni tor. Sond powinno być kilka rodzajów z różną mocą bo jak wiadomo każda asteroida ma inny rozmiar, masę, tor lotu, prędkość.
nadal się upieram przy ciągniku grawitacyjnym, wg mnie byłby bardziej wydajny i spalił by mniej paliwa na utrzymanie odpowiedniej odległości od asteroidy, oczywiście sobie gdybamy, nie wiemy ile byśmy mieli czasu na reakcję...
Pchać jest łatwiej niż ciągnąć
Wydaje mi się, że stosunkowo prostym rozwiązaniem było by wybudowanie w przestrzeni kosmicznej odpowiednio dużego zwierciadła, które da możliwość odbicia promieni słonecznych, które zostaną skupione na danym obiekcie. Emisja cieplna wywołana w takim przypadku, powinna dać możliwość zmiany trajektorii lotu.
Cytat: michal_saper w 23 Luty 2013, 12:33
Wydaje mi się, że stosunkowo prostym rozwiązaniem było by wybudowanie w przestrzeni kosmicznej odpowiednio dużego zwierciadła, które da możliwość odbicia promieni słonecznych, które zostaną skupione na danym obiekcie. Emisja cieplna wywołana w takim przypadku, powinna dać możliwość zmiany trajektorii lotu.
To rozwiązanie, podobnie jak ciągnik grawitacyjny i jeszcze kilka innych zakładających przyłożenie niewielkiej, ale działającej stale siły ma jedno ograniczenie - wymaga czasu (liczonego w tygodniach, czy miesiącach) dla osiągnięcia efektu. A tego czasu może nie być, o czym już wspomnieli przedmówcy. Wtedy niestety pozostają tylko rozwiązania drastyczne i spektakularne.
Tak wielkie zwierciadło zadziałałoby jak żagiel słoneczny XD
to juz lepiej zakotwiczyć je do asteroidy i wyhamować ją tak by minęła ziemię :D
Cytat: cp w 22 Luty 2013, 22:50
Pierwsze z brzegu rozwiązanie, zresztą na poważnie brane pod uwagę (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html)), to wybuch głowicy (termo)jądrowej, a jeszcze lepiej całej serii głowic jedna za drugą, w pobliżu kamerdolca.
Ale co pchnie ten kamień przy wybuchu. W powietrzu (na ziemi) jest fala uderzeniowa z powietrza ? A w próźni ? Neutrony ?
Cytat: Troll81 w 24 Luty 2013, 20:18
Tak wielkie zwierciadło zadziałałoby jak żagiel słoneczny XD
to juz lepiej zakotwiczyć je do asteroidy i wyhamować ją tak by minęła ziemię :D
Przy tej prędkości asteroidy ... jak to podłaczyć ? My chyba nie jesteśmy w stanie inaczej niż mocno kolizyjnie się z nią spotkać.
zakładasz podejście od "czoła" asteroidy? Ja zakładam ze podlecimy od "tyłu" :D wtedy można powolutku i bez kolizji.....
Cytat: Ania w 05 Marzec 2013, 10:09
Przy tej prędkości asteroidy ... jak to podłaczyć ? My chyba nie jesteśmy w stanie inaczej niż mocno kolizyjnie się z nią spotkać.
Nie ma znaczenia prędkość asteroidy, tylko różnica prędkości i trajektorii asteroidy i ładunku wysłanego z ziemi. Zresztą: http://en.wikipedia.org/wiki/NEAR_Shoemaker (http://en.wikipedia.org/wiki/NEAR_Shoemaker)
Cytat: Ania w 05 Marzec 2013, 10:06
Cytat: cp w 22 Luty 2013, 22:50
Pierwsze z brzegu rozwiązanie, zresztą na poważnie brane pod uwagę (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html)), to wybuch głowicy (termo)jądrowej, a jeszcze lepiej całej serii głowic jedna za drugą, w pobliżu kamerdolca.
Ale co pchnie ten kamień przy wybuchu. W powietrzu (na ziemi) jest fala uderzeniowa z powietrza ? A w próźni ? Neutrony ?
Kombinacja różnych czynników. Neutrony i inne cząstki powstałe w wyniku wybuchu. Ale także (pośrednio) energia termiczna dostarczona do asteroidy. Odpowiednio bliska eksplozja powinna dostarczyć wystarczająco dużo energii, żeby odparować część asteroidy. Uciekająca w próżnię materia zadziałałaby jak silnik odrzutowy (tak, wiem, upraszczam straszliwie - proszę forumowych fizyków o wyrozumiałość i ewentualne doprecyzowanie)
Cytat: Troll81 w 05 Marzec 2013, 10:20
zakładasz podejście od "czoła" asteroidy? Ja zakładam ze podlecimy od "tyłu" :D wtedy można powolutku i bez kolizji.....
Ale przy tych prędkościach które mają asteridy (przeciętnie) .... to my ich nigdy nie "dogonimy" ... nie ma takich technicznych możliwości. Tak mi się wydaje ...
Cytat: cp w 05 Marzec 2013, 10:44
Cytat: Ania w 05 Marzec 2013, 10:06
Cytat: cp w 22 Luty 2013, 22:50
Pierwsze z brzegu rozwiązanie, zresztą na poważnie brane pod uwagę (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html (http://dsc.discovery.com/space/top-10/asteroid-stopping-technology/index-02.html)), to wybuch głowicy (termo)jądrowej, a jeszcze lepiej całej serii głowic jedna za drugą, w pobliżu kamerdolca.
Ale co pchnie ten kamień przy wybuchu. W powietrzu (na ziemi) jest fala uderzeniowa z powietrza ? A w próźni ? Neutrony ?
Kombinacja różnych czynników. Neutrony i inne cząstki powstałe w wyniku wybuchu. Ale także (pośrednio) energia termiczna dostarczona do asteroidy. Odpowiednio bliska eksplozja powinna dostarczyć wystarczająco dużo energii, żeby odparować część asteroidy. Uciekająca w próżnię materia zadziałałaby jak silnik odrzutowy (tak, wiem, upraszczam straszliwie - proszę forumowych fizyków o wyrozumiałość i ewentualne doprecyzowanie)
Nie jestem fizykiem ale wybuch obok spowodoje że bardzo niewielka część wybuchu pójdzie w asteroidę (i chyba sporo pójdzie na jonizację, podgrzanie a nie na destabilizację). Jak niewielka ? wyobrażmy sobie ze asteroida ma 1 km2 powierzchni a bomba wybuchnie 1 km od niej (od tej powierzchni ustawionej prostopadle do niej). to powierzchnia przyjmie tylko (maksymalnie) ok 8% energii całego wybuchu (wzór na powierzchnie sfery). I to maksymalnie !!! powierzchnia asteroidy nie dopasuje się idealnie do sfery o promieniu 1km - czyli będzie mniej :(
Bruce wykorzystał prawie 100% energii :)
raczej chodzi o efekt wybuchu w kosmosie. Tam nie ma powietrza. Inne są skutki takiej eksplozji.
Dokładnie. Wybuch bomby obok nic nie da w zasadzie.
no nie takie znowu nic. Energia wszak zostanie wygenerowana. Nawet jesli niewielki procent dotrze do asteroidy to to wystarczy. Odchylenie kąta lotu o ułamek stopnia na przestrzeni powiedzmy 160 000 km da całkiem spory efekt.
częśc energii pójdzie w ciepło, masa asteridy spokojnie przyjmie ją (1 km powierzchni bocznej) i nie wpłynie to na zmianę kursu w stopniu o który by chodziło. Aby wysłać bombę tak daleko też trzeba czasu. Sam wybuch w odległości kilometra przy takiej odległości to już nie lada wyczyn.
Ja tam pamiętam że sonda podlatywaliśmy na tyle blisko do komet by w nie strzelać :d
http://pl.wikipedia.org/wiki/Deep_Impact
myślę więc że i atomówką trafimy. Pamiętaj że mówimy to o odległościach rzędu 400 000 km. policz sobie o ile odchylimy lot asteroidy. Przy takich odległościach odchylenie o pół stopnia jej trajektorii daje minięcie celu o odległość równą promieniowi ziemi.
No właśnie. Te pół stopnia to dużo czy mało z jednej atomówki ? Ilość dostarczonej energii musi być odpowiednia do masy asteroidy.
Ale zamykając miejmy nadzieję, .... ktoś już ma jakieś rozwiązanie i w razie czego go użyje.