Z wizytą w jednej z największych kopalni kryptowalut w Polsce

Zaczęty przez Krzysiak, 24 Październik 2016, 19:09

Krzysiak

http://www.benchmark.pl/aktualnosci/jedna-z-najwiekszych-kopalni-kryptowalut-w-polsce.html

Polecam film
GP#15 - Jedna z największych w Polsce Kopalni Kryptowalut


>>Moja szczegółowa sygnatur<< %)                                      >> Spis moich odkrytych liczb pierwszych << :whistle:

Troll81


krzyszp

A potem trafiasz na takie wyeksploatowane karty na alledrogo pod koniec gwarancji :(


Należę do drużyny BOINC@Poland
Moja wizytówka

c_RaSz

Pomyślałem sobie dokładnie to samo co napisał Krzyszp, a do pełni szczęścia trzeba jeszcze zaznaczyć, iż owa gwarancja i tak powinna zostać anulowana natychmiast po przeprowadzeniu wspomnianych w filmie dłubanin w ich BIOS-ie, czy co tam było.

Z innej beczki: gdy zobaczyłem rozmach tego przedsięwzięcia, spowodowało to, że mi kopara (nomen, omen) opadła do samej gleby. Jeśli są ludzie, którzy zakładają całe kopalnie z kilku(nast? dziesięć?)-cioma tysiącami wysokowydajnych "młynków modlitewnych" (taka moja licentia poetica) to posiadacz jednego, dość mizernego PC-ta stoi na straconej pozycji. Co nim może nakopać? Właścicielowi takiej kopalni może tylko skoczyć ("Tam, gdzie pan może Pana Majstra w dupę pocałować")

Beczka trzecia: jak podaje Wiki, kryptowalut jest już na świecie ponad... setka! I przybywają nowe. Zaciekawiają mnie dwa aspekty sprawy: makroekonomiczny, i polityczny:
Primo, to kreacja pieniądza (jaki by on nie był, może być i całkiem oderwany od pokrycia w czymkolwiek) wywołuje postępującą nierównowagę pomiędzy szeroko rozumianymi pieniądza zasobami, a podażą dóbr wszelakich, które można nabywać za posiadane środki płatnicze. A tak zakłócona równowaga wywołuje pan-inflację (mój neologizm, określający procesy, w które powodują spadki wartości rozmaitych walut równocześnie). Ludzie, którzy pilnie obserwują wahania wartości pieniądzy, będą oczywiście uciekać od takich, które mają nieprzewidywalne, a do tego gwałtowne spadki, natomiast znaczny odsetek spekulacyjnych poczynań będzie poszukiwać walut zwyżkujących systematycznie, i będących pożądanym środkiem do tezauryzacji. Co z tego wyniknie? Trudno (mi) powiedzieć, ale jest pewne, jak amen w pacierzu, że owe ruchy kapitałowe wzbudzą zaniepokojenie u warstwy rządzącej. Czyli doszliśmy do aspektu politycznego: otóż banki emisyjne czerpią znaczne korzyści — z  czego? Różnie to można określić: dodruku pustego pieniądza, lub inaczej inflacyjnego podatku. Żarłoczność etatystycznych rządów jest nienasycona, więc wciąż i wciąż kombinują one, jak tu dobrać się do portfeli swych obywateli, traktowanych jak naród podbity (sic!)
Państwo sprowadzone do rzetelnego minimum mogłoby spokojnie zadowolić się przychodami z podatków na poziomie circa 7,5% PKB! Ale etatyści przechwytują ponad... połowę! (owoców pracy swych poddanych). To więcej, niż onegdaj zagarniał z pracy niewolnika  :whip:  jego właściciel!! Dlatego też tak horrendalne podatki są po prostu grabieżą, ot co.
Dlatego rządziciele mocno się wkurzą tym, że ktoś przechwytuje korzyści wynikłe z trzymania władzy nad emisją pieniądza krajowego, czy też tzw. euro. I będą robić wszystko, aby położyć na tym swe brudne łapy. Jak to w polityce bywa.
Pozdrawiam, i leeecę

krzyszp

Oczywiście, że pieniądz niezależny od rządu będzie solą w oku. Dlatego właśnie takie informacje się rozpuszcza jak ta, że bitcoin służy głównie terrorystom i handlarzom narkotyków. Faktycznie jest to spora grupa, ale jest ona tak tylko z powodu jej innowacyjności, zaś masy będą ją stosować powszechnie dopiero wtedy, gdy stanie się to po prostu wygodne na równi z używaniem tradycyjnego pieniądza.

W dodatku upowszechnienie kryptowalut może doprowadzić istnienie finansjery do roli pożyczkodawców, a to uderza w potężne grupy interesów, dlatego ja osobiście przewiduję coraz większy nacisk na zdelegalizowanie kryptowalut...


Należę do drużyny BOINC@Poland
Moja wizytówka

Aegis Maelstrom

Hej, jak część kolegów wie, mój stosunek do kryptowalut jest znacznie ostrożniejszy od głównych entuzjastów tego forum. Na razie na nich dorobili się głównie założyciele, pierwsi promotorzy i inwestorzy oraz ludzie znikający giełdy (co jest zrozumiałym szwindlem lub kradzieżą na nieregulowanym rynku) - a korzyści dla realnej gospodarki specjalnych nie ma - za to pojawiła się kolejna pozycja do spekulacji.

Przyciągnęło mnie stwierdzenie Krzyśka:

Cytat: krzyszp w 26 Październik 2016, 14:18
W dodatku upowszechnienie kryptowalut może doprowadzić istnienie finansjery do roli pożyczkodawców, a to uderza w potężne grupy interesów, dlatego ja osobiście przewiduję coraz większy nacisk na zdelegalizowanie kryptowalut...

Co rozumiesz pod tym pojęciem? Na wstępie zaznaczę, że istnienie kryptowalut nie wpływa bezpośrednio na rynki finansowe typu akcji, derywatów czy commodities. Z nimi czy bez nich to samo.

Jeśli chodzi o usługi bankowe, to kryptowaluty wręcz są kolejną okazją biznesową. Trzymanie i obrót gotówką są stosunkowo łatwe (choć w większej skali kosztowne). Odpowiednie zabezpieczenie kryptowalut i transakcji to problem, z którym chętnie pomogą odpowiednie firmy za odpowiednim zyskiem. Gdyby kryptowaluty miały stać się popularne, wielu będzie chciało się obłowić: czy to banki (i żyjące z nich firmy IT), czy firmy bezpośrednio IT czy finansowe. Na pewno beneficjentem byliby ludzie zajmujący się hurtowniami danych i zabezpieczeniami, za to zwolni się kolejne tysiące ludzi w np. placówkach zajmujących się gotówką. Ten proces zresztą powoli i tak następuje bo tak jest taniej.

Co więcej, kilka wielkich banków nawet rozważa, czy mechanizmu kryptowalutowego nie dałoby się wykorzystać, by stworzyć szybszy (i tańszy) system rozliczeń wzajemnych (taka kryptowaluta dla banków :) ) - korzystając z rozproszonej i łańcuchowej natury kryptowaluty. Czy to ma sens, trudno powiedzieć - zwłaszcza że są inne ruchy w tym kierunku, stawiające na rozwój tzw. central counterparties (domów rozliczeniowych).

Trochę o tym z poważnego źródła: Financial Times

c_RaSz: nienajgorzej kombinujesz, jakieś zajęcia z podstaw ekonomii po drodze Cię spotkały? :)

Co do "paninflacji": coś takiego obserwujemy już teraz wraz z rozdęciem rynków kapitałowych (i jeszcze wpuszczeniem tam elektronicznego pieniądza). Rozdęcie to już sprawia realne problemy - np. ceny tzw. commodities (czyli towarów jednowymiarowych jak złoto, ropa brent, aluminium, kakao) oderwały się od gospodarki przetwórczej, a wynagrodzenia pracowników konsekwentnie spadają względem wynagrodzeń z kapitału (w efekcie: najbogatszy margines się bogaci kosztem reszty - co najbogatszym jakoś nie przeszkadza). Gdybym miał się zajmować ekonomią teoretyczną, przypuszczalnie szukałbym właśnie w tych okolicach - wiele jest do opisania. :)

Co do wynagrodzenia emitenta: w ekonomii nazywa się to senioraż (i mówi się przy tym o m.in. tzw. podatku inflacyjnym) i stanowi jedno z źródeł przychodu dla państwa. Szczególnie wysokie są te przychody, gdy waluta jest w powszechnym światowym użyciu, jak dolar amerykański.

Nie wiem tylko, jak by miało wyglądać to państwo z podatkami 7,5% (w praktyce świata cywilizowanego to IMO niemożliwe. Tj. możesz zrobić takie podatki centralne, ale okaże się że masz do tego składki zdrowotne, składki emerytalne, składki robocze... i pierdyliard podatków lokalnych, nawet większy niż w krajach anglosaskich). Tak czy inaczej, finanse publiczne to musi być znacznie więcej niż 7,5% (zastanawiać się można ile dokładnie). Do tego, nawet gdybyś zbudował takie minimalistyczne państwo, przypuszczalnie byłoby ono tak słabe, że bardzo szybko zostałoby ono "sprywatyzowane" lub przejęte przez parapaństwo - mafię, lokalnych watażków, trust korporacji, ruch polityczny - które złączyłby się z państwem oficjalnym i je odpowiednio napompował.

Zauważę przy tym, że im wyższy poziom rozwoju osiągamy, tym szerszego katalogu dóbr publicznych oczekujemy. Rzeczpospolita szlachecka mogła trwać w pewnej anarchii dekady, bo obce wojska były daleko, a mieszkańcy nie oczekiwali prądu, wody w kranach, policji i straży pożarnej, bezpiecznych banków i zabawek, nietrującego jedzenia i niespadających wind, autostrad, transportu bananów z Ameryki Środkowej i procesorów z Tajwanu do każdej wsi na Podkarpaciu
i wielu innych rzeczy. :) Były pomysły liberałów z lat 90. jak budować państwo minimalne przy szerokim katalogu usług, ale praktyka pokazuje szybkie wynaturzenia jak w USA czy po reformach w Szwecji. Okazuje się, że znacznie taniej jest zrobić socjalistyczną urawniłowkę, gdzie ludzie kierują się przyzwoitością, niż budować system rynkowy dla usług podstawowych (taki nibysystem jest w USA i mają najdroższe leczenie na świecie, a efekty całościowe są mizerne). Poszukiwania systemu idealnego trwają. :D

krzyszp

Cytat: Aegis Maelstrom w 29 Październik 2016, 11:58
Przyciągnęło mnie stwierdzenie Krzyśka:

Cytat: krzyszp w 26 Październik 2016, 14:18
W dodatku upowszechnienie kryptowalut może doprowadzić istnienie finansjery do roli pożyczkodawców, a to uderza w potężne grupy interesów, dlatego ja osobiście przewiduję coraz większy nacisk na zdelegalizowanie kryptowalut...

Co rozumiesz pod tym pojęciem? Na wstępie zaznaczę, że istnienie kryptowalut nie wpływa bezpośrednio na rynki finansowe typu akcji, derywatów czy commodities. Z nimi czy bez nich to samo.

Jeśli chodzi o usługi bankowe, to kryptowaluty wręcz są kolejną okazją biznesową. Trzymanie i obrót gotówką są stosunkowo łatwe (choć w większej skali kosztowne). Odpowiednie zabezpieczenie kryptowalut i transakcji to problem, z którym chętnie pomogą odpowiednie firmy za odpowiednim zyskiem. Gdyby kryptowaluty miały stać się popularne, wielu będzie chciało się obłowić: czy to banki (i żyjące z nich firmy IT), czy firmy bezpośrednio IT czy finansowe. Na pewno beneficjentem byliby ludzie zajmujący się hurtowniami danych i zabezpieczeniami, za to zwolni się kolejne tysiące ludzi w np. placówkach zajmujących się gotówką. Ten proces zresztą powoli i tak następuje bo tak jest taniej.

Odniosę się do tego fragmentu.
Spora część dochodów banków to opłaty za transfery oraz możliwość obrotu gotówką na kontach, opłaty za karty, konta itd.
Zdajemy sobie wszyscy sprawę, że na kontach z reguły trzymamy więcej pieniędzy niż potrzebujemy na tę chwilę, mając margines do operacji, pieniądze z wynagrodzenia na przeżycie miesiąca itd. Upowszechnienie kryptowalut może potencjalnie to zjawisko zlikwidować i nic nie pomoże tu obniżenie kosztów transferów dla banków - one nadal będą musiały opłaty utrzymać...

Niemniej, to wciąż muzyka przyszłości, gdyż kryptowaluty nie są powszechną formą płatności i niestety podejrzewam, że nigdy nie będą - regulatorzy do tego nie dopuszczą...


Należę do drużyny BOINC@Poland
Moja wizytówka